Сiм чудес України, випуск від 30 жовтня, неділя – «Меджибізька фортеця»
Międzyhoż (Międzybuże, mylnie Międzybor)
Międzyhoż (Międzybuże, mylnie Międzybor), pow. latyczowski, leży na wzgórzu u zbiegu rz. Boha i Bożka, zkąd otrzymało nazwę, w 2 okr. polio., gm. w miejscu. W 1778 r. było 706 dm.; w 1868 r. 579, obecnie zaś 510 dm., 5014 mk., w tej liczbie 710 mieszczan chrześcian, 2000 żydów; resztę (2034) stano¬wią dawniejsi koloniści wojenni (posieleńcy), dziś włościanie. Dwie cerkwie paraf, i 2 filial., kościół kat. paraf., synagoga, ratusz mur. z kil¬kudziesięciu sklepami w około, dawnych się¬gający czasów, kilkanaście murowanych do¬mów zajezdnych i kamienic, 2 apteki. Zarząd polic., urząd gm., st. p. między Latyezowem a Masiawcami, st. tel; odległe 15*/* w- °d La- tyczowa al7Y, w. od Deraźni, st. dr. żel. odesko-wołoczyskiej. W ogóle M. należy do lepszych i porządniejszych miasteczek Podola i zdała zwłaszcza malowniczo i okazale się przedstawia. Ulice ma w części brukowane. Mieszczanie trudnią się wyprawą skór, tkac¬twem i drobnym handlem; żydzi nadto prowa¬dzą dość obszerny handel zbożem i drzewem, w które okolica obfituje; w ogóle ludność sły¬nie z zamożności. Kościół katol. początkowo drewn., przed 1586 r. pobudowany i dla sta¬rości rozebrany, natomiast w pomienionym 1586 r. Rafał Sieniawski, kaszt, kamieniecki, wybudował w zamku kaplicę, w której posłu¬ga parafialna odbywała się do 1632 r. Dziś stojący kościół par., wedle księgi erekcyjnej, wymurował 1600 r. z kamienia Hieronim Sie¬niawski, podczaszy kor., starosta jaworowski, w Btylu gotyckim, w kształcie krzyża, pokry¬ty gontami, prócz kopuły pod blachą, bez naw, ze sklepieniem ozdobionem sztukateryą; dzwonnica również murowana fundacyi księ¬cia Adama Czartoryskiego 1812 r., o czem zachowany napis świadczy „Bogu J. O. X. Czartoryski 1812 r.“; 10 ołtarzy, w wielkim obraz pędzla Bacciarelego, przedstawiający grupę patronów rodziny Sieniawskićh i Czar toryskich, śś. Hieronima, Mikołaja, Rafała i Adama, w górze tegoż ołtarza herb Sieniaw- skich ; konsekrowany powtórnie, post hosti- cum, 1741 r. przez bisk. kamienieckiego Hie¬ronima Sierakowskiego, pod wez. S. Trójcy. Kopia erekcyi, oblatowanej w grodzie laty- czowskim 1740 r., świadczy, że przy kościele był fundusz na utrzymanie 12 ubogich, ks. Czartoryskiego, wojew. ruskiego, zaś Rafał Sieniawski wieś całą Rusanowec jako też łąkę przy drodze do Baru, wolne mlewo, konia je¬dnego ze stadniny, annuaty 50 florenów z my¬ta międzyboskiego, oraz dziesięcinę snopową z łanów dworskich na utrzymanie kościoła i księży, erekcyą w tymże grodzię latyczow- skim 1591 r. oblatowaną, na wieczne czasy dał i darował. Przy kościele byli tak zwani altarzyści na mocy zapisu 1756 r. W. Badyń- skiego 10,000 zł. na dobrach między boskich hipotekowanych. Odpust wraz z pamiątką ko- ronacyi obchodzi się corocznie przy napływie pobożnych. Przy kościele jest bractwo z przy¬wileju Klemensa XII z 1780 r. Par. kat. dek. latyczowskiego ma 1548 wiernych; dawniej była kaplica w Hreczyńcach. Do par. między- boskiej, oprócz M. z przedmieściem, należy mko Pilawa i wsie: Bachmatowce, Banaszki, Bozulińce, Bułhaje, Czartoryjka, Dłużek, Grło- waczówka, Hołosków, Hołowczyńce, Hreczyń- ce, Ihnatowce, Jarosławka, Junaczyńce, K&n- tywka, Karpowce, Lubomirka, Łysanowce, Łysohórka, Masiowce, Michunki lasowe i po¬łowę, Mołomolińce, Mytkowce, Podchomowce, Pańkowce, Pilawka, Pirohowce, Podleśce, Po¬powa, Proniłów, Raj futor, Redwińce, Ruaa- nówce, Stawnica, Szpiczyńce, Tereszowce, Wacowa, Wołosowce, Zapadyńce, Zawujka i Zołotarynka. Do b. dekanatu unickiego (pro- topopii) M. należały parafie: Dawidkowce, De- rażnia, Czeszki, Kopaczówka, Sieniawa Stara, Stawnica, Szpuczyńce, Zapadyńce. Cmenta¬rzy 2, na starym jest kaplica w 1800 r. kosztem bractwa ś. Trójcy i parafian z ce¬gły postawiona; była też dawniej przy ko¬ściele szkoła parafialna o 2-ch klasach. Za¬mek obronny Sieniawskićh, później rezydencya baszów tureckich i przez nich w stylu wscho¬dnim odrestaurowany, w całości się zacho¬wał. Ks. Adam Czartoryski gorliwy o oświa¬tę swych współobywateli, darował zamek na szkołę powiatową, która otwartą została 10 paździer. 1814 r., w obecności licznie zgroma< dzonej szlachty, przez Jana Nep. Wilczyńskie- akiego, marszałka zwiahelskiego, wizytatora gub. podolskiej i wołyńskiej. Jednocześnie z konfiskatą M. szkoła została zamknięta a za¬mek zaliczony do dóbr państwa i jako dwo¬rzec cesarski posiada swego komendanta. Ce¬sarz Mikołaj I i Aleksander II często w nim rezydowali podczas jesiennych manewrów wojsk konsystających na Podolu. Kaplica zamkowa nic szczególnego nie posiada, oprócz pomników pamiątkowych bytności w M. ro¬dziny węgierskiej hr. Esterhazych w 1749 r. Pomniki przeniesiono do kośc. paraf., kaplicę zaś przerobiono na cerkiew i bogato w stylu bizantyjskim ozdobiono. Oprócz cerkwi zam¬kowej, obsługiwanej przez kapelanów wojsko¬wych, w starem mieście jest 3 cerkwie: kate¬dralna (sobór), pod wez. ET. Panny (Uspenja Bohorodicy), murowana i dwie filialne ś. Dy¬mitra mur. i ś. Trójcy drewn., obie przerobio¬no z unickich. Na przedmieściu Trybuchówce jest druga cerkiew paraf. Uspenja. Szkółka ludowa 1-kl. Żydzi mają obszerną murowaną synagogę i 5 domów modlitwy; kosztem zaś kahału utrzymują szpital na 20 chorych. Dwa młyny: jeden na Bohu, drugi na Bożku są własnością gminy miasta, arendowane rocznio w sumie 1600 rs.; gorzelnia o 150-pudowym dziennym zacierze; fabryka świec łojowych. Jarmarki: 6 stycznia, na Trzech Króli, trwają¬cy cały tydzień, zjazd bywa nader liczny, konie w wielkiej ilości sprowadzane z Małej Rossyi, woły z Besarabii i Ukrainy; obrót pieniężny według wykazu rządowego 300,000 rs.; mniej znaczne jarmarki są: na Przewody, na Zesłanie ś. Ducha, 20 lipca na ś. Eliasza i 20 grudnia na ś. Makarego. Po za rz. Boż¬kiem widać wyspę zwaną Rakowiec, zarosłą drzewami, wśród których widnieją ruiny zam¬ku z wieżą, jakoby przez Turków wzniesioną. Podanie miejscowe nazywa je ruinami zamku Rakoczego. Jest wieść, jakoby od pałacu w M. prowadzi podziemne sklepienie pod Boż¬kiem aż do wyspy Rakowiec. Dziś ono zata¬rasowane. W tych to lochach, jak mówi po¬danie, lud ukrywał się przed. Tatarami. Za miastem, ku wsi Wołosowcom, jest grupa mogił, o których jest następujące podanie: W czasie jednego z licznych napadów, M. bę¬dąc otoczony przez Tatarów, znajdował się w wielkiem niebezpieczeństwie, gdy niespodzianie na czele wojska, zjawia się młodziutka ks. Lu- bomirska z Zińkowa, odpędza hordę od miasta, a ścigając zadaje jej porażkę. Liczne mogi¬ły świadczą o zwycięztwie dzielnej niewia¬sty i garstki mężnego rycerstwa nad dziczą tatarską. Podług innego podania stał tu obo¬zem przez 3 dni Jan Kazimierz i pobił Tata¬rów, na pamiątkę czego usypano mogiłę. Do gminy międzyboskiej należy 13 starostw, w nich osad 2,247, ludności w obrębie gminy włościan 6,164 męż., 6,759 kob., innych sta¬nów 1,477 męż., 1,561 kob., w ogóle więc mie¬szkańców w obrębie gm. 15,961. Ziemi nale¬żącej do gm. we władaniu włościan 24,201 dz., w tej ilości ornej 16,025 dz., wypada więc na 1 włość. 1*09 dz.; do innych stanów należy tylko 2,004 dz., w tej ilości 625 dz. ornej, z przyczyny, że cała gmina należała do Czar¬toryskich i po skonfiskowaniu dworska zie¬mia rozdaną została włościanom. Miejscowość z samej natury obronna, jako leżąca w widło- winach dwóch rzek, okrążona bagnami i lasa¬mi, w żyznej glebie, wcześnie musiała nasunąć pierwotnym mieszkańcom myśl szukania tu bezpiecznego schronienia. To też wraz z pier- wotnemi dziejowemi wzmiankami o Podolu, spotykamy wspomnienia o M. W XII już wie¬ku M. był grodem warownym, zniszczonym zapewne podczas najścia Tatarów 1240 r. Wy¬parowawszy ich w 1331 r. w. ks. lit. Olgierd, oddał M. synowcom swoim ks. Koryatowi- czom, którzy zbudowali tu wspaniały i obron¬ny zamek. Kazimierz W”., zawierając w 1366 r. pokój z ks. litewskimi, wymienia posiadło¬ści ks. Lubartowi przeznaczone, a M. w tej liczbie. Tyle pobieżnych wzmianek o M. znaj¬dujemy z czasów władania nad Podolem ksią¬żąt litewskich. Nie wiele^ więcej można zna- leść danych o pierwszych wiekach po przyłą¬czeniu Podola do Polski i wcieleniu do krajów koronnych. Zdała od ogniska życia polity¬cznego, jak w ogóle wszystkie sprawy kreso¬we, o tyle zasługują na uwagę kronikarzy, o ile jaka miejscowość zasłynie jako widownia świetnego zwycięztwa lub wielkiej klęski. Ja¬ko królewszczyzna z obronnym zameczkiem, zbudowanym nad czarnym szlakiem, jedną z głównych arteryj, którą dzicz tatarska spły¬wała w głąb kraju, M. oddawany bywał w czasowe władanie tak zwanym nadgrani¬cznym starostom, ludziom rycerskiego animu¬szu, zawsze gotowym z orężem w ręku na spo¬tkanie nieproszonych gości. W 1451 r, Jan Łaszcz, ssta zińkowski, Matyasz, prawdopodo¬bnie także Łaszcz, ssta międzyboski, z Janem rzeczonym Hiemcem, sstą latyczowskim, pobili oddział tatarski pod Trębowlą. W d. 23 lipca 1507 r. Jan Kamieniecki, kaszt, lwowski, po trzytygodniowym wypoczynku w M., walczył zwycięzko z Tatarami na polach sąsiedniej wsi Woronowa. W 1566 r. hetman Mikołaj Sie¬niawski od przemagającej ordy był oblężony w M., prawdopodobnie z niewielkim oddziałem rezydujący chwilowo w zameczku jaż jako właściciel, bowiem 1581 r. brat het. Rafał Sie-niawski, kaszt, kamieniecki, buduje w zamku kaplicę par. i odpowiednio ją uposaża. Zasłużo¬na w kraju rodzina Leliwitów Sieniawskićh zrozumiała znaczenie z natury obronnej miejsco¬wości, położonej naówczas na linii strategicznej zagonów tatarskich, w przyszłości zaś zbunto – wanej czerni kozaczej i często z nią sprzymierzo-nych zastępów obcych. Wzmacniają i powię¬kszają zamek, utrzymują stałą i liczną załogę, drobne więc oddziałki tatarskie z trwogą ob¬chodzą kresową forteczkę, nawet pamiętny na¬pad 1615 r. hana Dziamy-Gereja, który na cze¬le 100,000 krymskiej ordy, mieczem i ogniem niszcząc i wyludniając całe niemal Podole i Wołyń, przechodzi spokojnie pod miirami Międzyboża. Przy tak sprzyjających okolicz¬nościach, w warunkowo spokojniejszych za czasów panowania Stefana Batorego, Zygmun¬ta III i Władysława, M. szybko zajmuje na Podolu pierwszorżędne prawie stanowisko pod względem ludności i zamożności. Okoliczna szlachta buduje tu dworki, służące za bez-pieczne schronienie dla ich rodzin i mienia w chwilach trwogi od zagonów tatarskich. Licznie osiadły lud rzemieślniczy wyrabia i sprzedaje na targach i jarmarkach: juchty, sa¬fiany, kurdybany i kapelusze, których wyrób przetrwał najdłużej (podług Marczyńskiego M. jeszcze w 1823 r. słynął z wyrobu kapelu¬szy kastorowych). Kolonie Ormian i Greków zakładają bogate sklepy i składy wschodnich towarów, mających obszerny odbyt do sąsie¬dniego Wołynia i Ukrainy. W tak kwitną¬cym stanie liczył M. kilkanaście! tysięcy lu¬dności. Wkrótce jpdnak niepokoje kozackie zniszczyły wszystko do szczętu. W onych nieszczęsnych latach M. bardziej zarysowuje się w dziejach naszego kraju, pełno o nim wzmianek niemal we wszystkich pamiętnikach. Latyczów, Bar, M. stanowią linią demarkacyj- ną, po za którą idea t. z. swobo ly kozaczej wcale się nie przenosi i nie znajduje poparcia między ludem; inne tu warunki społeczne i towarzyskie. Międzybożczyzna z ordynacyą, ostrogską jest prawie krańcowym punktem, magnackich fortun, kraj zaś zbliżony do Wołynia przybiera cechę więcej szlachecką; w rozdrobionych majętnościach rezydują, sami właściciele. Stosunek z włościanami zbliżony, patryarchalny, antagonizmu religijnego nie ma. Unia kościelna, łatwo dawniej przyjęta, łączy u stóp ołtarza pana z poddanym. Przy takim więc ustroju M. staje się prawdziwą kresową warownią dwóch sprzecznych prą¬dów, okoliczny kraj pierwszym etapem wojen¬nym, gdzie zastępy stron bojujących wzaje¬mnie się zmieniają, to też zaraz w okolicy Konstantynowa ks. Jeremiasz Wiśniowiecki gromi drobne oddziały Kozaków. W 1648 r., w przededniu nieszczęśliwej potrzeby pilawiec- kiej, Bohdan Chmielnicki pod M. łączy swe wojsko z zwycięzkim oddziałem Krzywonosa, wracająoym z pod Baru. Dla czego wówczas nie pokusił się o zdobycie obronnego zamku, niewiadomo. Hieronim Adam Sieniawski, ssta lwowski, dziedzic M., 24 marca 1649 r. swoim pułkiem zasila garnizon międzyboski, który się wkrótce powiększa pieszymi pułkami La- talskiego. Nim się bowiem wojsko polskie oszańcowało pod Zbarażem, jeden z regimenta- rzy Mikołaj Ostroróg, podczaszy kor., radził stanąć obozem pod Konstantynowem, opierając się o forteczkę międzyboską, i tu czekać na nie¬przyjaciela; gdy zdaniu Ostroroga inni współ- regimentarze byli przeciwni, Mikołaj Firlej, na czele 20 chorągwi podchodzi pod M. i za biera oddział Latalskiego, oraz pułki Sieniąw- skiego. W tymże dniu Kozacy z sprzymierzo¬nymi Tatarami zajmują bezbronny zamek, ni¬szczą i palą miasto. Z mocy traktatu 2baraż- skiego M. chwilowo wraca do Sieniawskićh, lecz zaraz w następnym roku Chmielnicki w drodze do Kamieńca ze sprzymierzoną ordą staje obozem między Chmielnikiem a M.; szczu¬pły garnizon polski przed tak znacznie prze- magającą siłą musiał zamek opuścić, którym powtórnie zawładnął Bohdan Chmielnicki. Po ustąpieniu Chmielnickiego tylną straż jego, pod wodzą pułkownika Prystupina, hetman poi. Kalinowski znosi pod Konstantynowem i M. Ostatni pobyt Chmielnickiego w M. był w 1653 r. Obozuje tu watażka czas dłuższy i śle posłów pułkowników Antona Kijowskie go i Daniła do Jana Kazimierza, znajdującego się wówczas w obozie na polach Gliniańskioh. Poddanie się Kozaczyzny Rossyi w Perejasła- wiu w następnym 1654 r. zmienia nieprzyja¬zną dotąd ordę w sprzymierzeńca, kozaczyzna zmienia kierunek swych napadów, następują więc spokojniejsze czasy, tylko drobne od¬działy grasują jeszcze w Braoławszczyźnie. Śmierć Bohdana Chmielnickiego d. 15 sierpnia 1657 r. w Czehrynie, wybór na hetmaństwo Jana Wyhowskiego i traktat hadziacki 1658 r. darzą kilkuletnim spokojem znękaną brato-bójczą wojną krainę. M. Wraca w posiadanie Sieniawskićh; Hieronim Adam Sieniawski, ssta lwowski, umarł jeszcze w 1649 r. w mło¬dym wieku, zostawiając jedynego syna, zro¬dzonego z Elżbiety Potockiej, Mikołaja Hiero-nima małoletnim, pod opieką matki i jej ojca Stanisława Bewery Potockiego, hetm. w. kor. Hetman chętnie i dłużej przesiaduje w for- teczce swego wnuka, odbudowuje z gruzów zamek, uzbraja zdobytym orężem i armatą, a gdy w 1655 r. het. poi. Stan Lanckoroński, po potrzebie ochmatowskiej, ściga cofające się w głąb Ukrainy wojsko rossyj., 16 sier. ,Rewe- ra Potocki z rannymi i częścią taboru, wraca do M. i przez jeńców wojennych sypie wały, kopie fosy, dla uzupełnienia zniszczonej waro wni. W 1656 r. widzimy znowu Rewerę Poto¬ckiego w M. D. 23 lipca 1656 r. w M. w obec¬ności sędziwego het. Potockiego, Jerzego Lu¬bomirskiego, Pawła Sapiehy, het. w. lit., Jana Sobieskiego, natenczas chorążego, i Stef. Czar¬neckiego, woj. ruskiego, Jerzy Rakoczy, ks. siedmiogrodzki podpisuje uniżający dla siebie traktat, mocą którego z 30,000 wojska i 27 armatami składa broń, wypłaca milion zło¬tych wojsku polskiemu, dwakroć wodzom i drugie tyle hanowi krymskiemu. Po owym fakcie historycznej doniosłości M. schodząc z wi¬downi politycznej pozostaje zawsze jedną z le¬pszych podolskich warowni; dziedziczy ją Mikołaj Sieniawski, strażnik, chorąży nako- niec hetman polny kor. Grdy więc w listopa-dzie 1666 r. liczna orda krymska łącznie ze zgrają kozacką oblega i atakuje wielokrotnie M., miejscowa załoga tak mężny stawia opór, że chociaż w następnych latach: 1668 i 1669 różne ordy plądrują nieustannie po Podolu i Woły¬niu, nie kuszą się jednak o powtórne zdobycie M.; Dopiero w przededniu tureckiej wojny, za¬kończonej traktatem buczackim w 1671 r. zna¬czne siły tatarskie oblegają M. lecz ruchy stra¬tegiczne oddziałów polskich, z jednej stro¬ny Buhłanowskiego, pułkownika podolskiego, z Mohylowa, z drugiej strony połączenie przez kasztelana czernihowskiego G-abryela Silnic- kiego rozrzuconych chorągwi w obozie pod Sołobkowcami, zmuszają ordę do odwrotu. Kie¬dy mianowicie i jakiemi siłami został zdobyty M. określić trudno, mógł nim owładnąć w lipou lub sierpniu 1672 r. han tatarski Mengli-Gre- rej dążąc na czele swej ordy wraz z Piotrem Doroszenką na pomoc sułtanowi Mahometo¬wi IV pod Kamieniec, lub, co pewniej, wsku¬tek traktatu Buczackiego opuściła go dobro¬wolnie załoga polska, ustępując miejsca oddzia¬łom janczarów tureckich, w zamku zaś i w wyludnionem miasteczku osiadają tatarzy wy¬chodźcy litewscy, znani w his tory i pod na¬zwą Lipków, z dowódzcą swoim niejakim Tarasawskim, również tatarem litewskim, któ¬ry za pośrednictwem Halit Baszy Kamienieckie-go prosił sułtana o emirostwo i pobudowanie meczetu w M.; sułtan odmawia dla niepewności utrzymania M.przy Turcyi. Przewidywanie suł¬tana rychło się spełniło: 18 października te¬goż roku Mikołaj Sieniawski, już jako chorąży kor., wraz z Tarłą, woje. sandomirskim, po odbiciu 200 podwód prowiantu, dążącego do Kamieńca pod eskortą turecką, oblega, M., zmu¬sza załogę do poddania się, wycina w pień Lipków, tak że jedea tylko Tarasowski zdołał umknąć. Po zwycięztwie Chocimskiem, gdy zdobycie Kamieńca okazało się niem ożebnem, i system nieustannej blokady został przez Jana III postanowiony, w M. staje na czele 1000 koni Modrzejewski, podcz. sieradzki. W 1674 r. Jan Sobieski, idąc na zdobycie Baru, gości czas jakiś w M. Snaó dzielny M. Sieniawski zdołał utrzymać się w M. w brew umowie Żurawińskiej 1677 r., acz Porta w liczbie in¬nych fortec i M. sobie za warowała, gdyż Pasek w swym pamiętniku pod 1678 r. ubolewa nad spustoszeniem przez Turków Hiemirowa i M. Jakie dalsze były losy miasteczka do traktatu Karłowickiego, w czasie nieustannych walk z potęgą turocką, tatarami i ze zbuntowanem kozactwem, niewiadomo; musiał M. pozostać we władaniu Turków, gdy mieli czas pobudować meczet, do dziś dnia egzystujący, powiększyć i w stylu wschodnim ozdobić zamek; tem pe¬wniej, że w tym czasie Mikołaj Sieniawski opuszcza kresy podolskie, towarzysząc Janowi III, już jak hetman polny, w wyprawie Wie¬deńskiej, po powrocie z której zmarł w 1884 r. Spadek po nim otrzymuje ostatni potomek po mieczu Adam Mikołaj Sieniawski, kaszt. krak. hetman W. Kor., stały adherent i partyzant Sasów, sprzymierzeniec i osobisty przyjaciel Piotra W. Dumny możnowładza, bez talentu instynktów politycznych, marzący o koronie polskiej, strawił swe życie na intrydze lub bratobójczej wojnie; to też w długoletniem władaniu M. żadnego ważnego faktu zazna¬czyć nie można. M. stoi otworem dla wojsk obcych, które w rozmaitych czasach w wojnie z Karolem XII i Turcyą, wałęsają się po kraju. Umierając d. 16 lutego 1726 r. Sieniawski pozostawił olbrzymią fortunę w spadku jedynej swej córce Zofii, zaślubionej 1-mo woto Stanisławowi Denhofowi, hetmano¬wi poi. litew., po śmierci którego wyszła powtórnie w 1730 r. za Augusta Aleksandra na Klewaniu i Żukowie ks. Czartoryskiego, wojew. ruskiego. Odtąd M. zostaje jakby gniazdem podolskim ks. Czartoryskich, cho¬ciaż stale mieszkają na Litwie lub w Puła¬wach. M. jest ogniskiem administracyjnym i ekonomicznym rozległych ich dóbr: kluozów Mikołajewskiego, Gronowskiego i Międzybo- skiego, który sam liczył w końcu. zeszłego stulecia 65 wsi i 4 miasteczka. Kozacy z Ta¬tarami zrabowali i spalili, zabór turecki ostatecznie wyludnił Podole, zdawało się że kraj w perzynę obrócony, pustynią na zawsze zo¬stanie; nie uszło jednak kilkadziesiąt lat za¬pobiegliwych a rozumnych rządów ks. Czarto¬ryskich i step ten bezludny przywdziewa istnie cywilizacyjną szatę: odbudowane wio¬ski, murowane folwarki i groble, drogi utrzy¬mane w porządku, wysadzone drzewami. Me liczną ludność miejscową, rozbujałą tradycyą hajdamaczyzny i zagonów tatarskich, potrafili ks. Czartoryscy osiedlić i nakłonić do pracy około roli. Ks. wojew. ruski, następnie syn jego Adam, generał ziem podolskich, niejedno¬krotnie rezydują w zamku międzyboskim; w odbudowanem miasteczku żyją tłumy ksią-żęcych oficyalistów i przybyłej okolicznej szlachty. Obaj gościnni i uczynni, wielcy patryoci, ludzie wzniosłego umysłu, z poczu¬ciem uszanowania praw i konieczności orga¬nicznej pracy, zbawiennie oddziały wuj ą na podolskie społeczeństwo, które na wzór ich buduje się i zabiera do pracy.
We wrześniu r. na czele dywizyi złożonej z 14,000 wojska różnej broni przybył na Podole Ta¬deusz Kościuszko, i ze swym sztabem zakwa¬terowawszy się w M., stale tu zostawał do lipca r. i w tym czasie poznał i pokochał Teklę Żurawską, chorążankę żydaczewską. Ostate¬czny pogrom rzeczypospolitej zastał ks. gene¬rała ziem podolskich w Wiedniu, gdzie od r. wraz z rodziną zamieszkał. Podole włąezone do Rosyi, M. z innemi dobrami ks. Czartoryskich, skonfiskowany, zostawał w administracyi rządowej do 1795 r., w którym cesarzowa Katarzyna II ukazem z d. 20 sier¬pnia kazała całą fortunę zwrócić synom ks. generała: Adamowi i Konstantemu, przebywa¬jącym w Petersburgu jako oficerowie gwardyi szambelani cesarscy. W 1796 r. cała ro dżina ks. Czartoryskich zjeżdza do M. W dzia¬le rodzinnym z 1823 r. po śmierci ks. genera¬ła, M. dostał się ks. Adamowi. Po 1831 r. M. wraz z innemi dobrami ks. Czartoryskich zabrany został na rzecz skarbu. Międzyboż- czyzna z kluczem Granowskim przez ukaz ces. Mikołaja, zamienioną została w osadę wojenną (posielenie), z zarządem wojskowym; następnie, w skutek oswobodzenia włościan za ces. Ale¬ksandra II w 1861 r. posielency ci zostali u- właszczeni.
Хасиди у Меджибожі: ніяких контактів з місцевими
До Меджибожа періодично приїздять хасиди. Паломники зі всього світу їдуть на могилу засновника хасидизму — праведника Баал Шем Това. Постійно у місті не живуть — помолились і поїхали. З місцевими майже не контактують — щоб не було проблем
Більшість паломників їде до Умані, щоб зустріти там єврейський Новий рік. По дорозі заїжджають до Меджибожа, де для себе викупили кілька будиночків і будують готель.
На рідній не своїй землі
З транспортом не пощастило — щоб дістатись містечка, потрібно ще два кілометри пройти від траси. Суботній ранок. У місті порожньо. Дорогу до синагоги показують у першій же крамниці.
Головна синагога знаходиться неподалік від центру містечка. До неї веде вулиця Баал Шем Това, яка ще 15 років тому носила ім’я Карла Маркса.
- Що один єврей був, що другий, – сміючись, каже місцева мешканка. – Але історично вона називалась на честь Баал Шем Това, їхнього праведника.
Наприкінці ХІХ сторіччя євреї складали три чверті населення міста. Під час Великої Вітчизняної громаду фактично знищили нацисти.
- Мама казала – колись центр повністю був єврейський, а зараз живе один єврей. Є два старих цвинтарі і три братських могили на три з половиною тисячі, – каже жінка.
Навали паломників у містечку жінка не пригадує. Розповідає, що хасиди селяться переважно у викуплених будинках. Дійсно, на частині будинків написи на ідиші. До місцевих просяться нечасто.
- Як багацько їх, то вже беруть до себе люди. Переважно сюди приїздять пожилі. Молодих менше, є й хуліганчики, – каже жінка. – Наші люди не дуже довольні, бо бувають негативні випадки з їхньої сторони.
В гості на цвинтар
Поруч з синагогою старе кладовище. Могильні плити, сірі від часу, вросли в землю. Бачу охель – капличку над могилою праведника.
- Коли ще не було цього склепу, дивлюсь – поклала паломниця дитинку на цю надгробну плиту, зима, холодно, і воно, бідне, лежить на камені. А сама молиться, плаче, кричить на все кладовище, – розповідає жінка.
Невеликий склеп з побитими шибками, поруч гробниці з білого каменю. Такі ж і в середині. З боку синагоги чути протяжні співи. На порозі стоїть чоловік у традиційній хасидській одежі. Питаю, чи можу побачити раввіна. Той киває, і щось перепитує на івриті. Бачачи, що не розумію, переходить на ламану російську. Заходимо до будинку. Чоловік жестами просить почекати в холі, сам йде на другий поверх, звідки чути співи й оплески. Повертається з раввіном. Той просить почекати і щезає. У холі метушаться двійко хлопців років шести. Обидва з пейсами і у кіпах. Їдять щось з пакетів з написами на івриті, кричать. Врешті, втомившись, сідають на підлозі.
Немає елементарного
За якийсь час раввін з’являється у холі в супроводі кількох паломників. Виходимо на вулицю. Надворі огидна мжичка. 51-річний Ісраель Мейр Габай бадьоро переступає калюжі. На ногах у раввіна білі шкарпетки та сірі легкі тапки. У невеличкому будиночку поруч з синагогою лише лавка, оббита м’якою тканиною, полиця з книгами і дві дерев’яні трибунки. Одну господар підсуває до мене. На іншу кладе руки, опускає голову. Хвилька перепочинку – беремось до розмови.
Ісраель Мейр Габай більшу частину року проводить поза домом. Упорядковує єврейські цвинтарі, місця захоронень праведників по всьому світу. Географія широка – Білорусь, Польща, Ізраїль, Болгарія, Франція, Україна, Туреччина, Греція, Німеччина, Йємен…
Найбанальніша проблема – у багатьох місцях немає туалетів.
- Уявіть – люди їдуть весь день, потім ще кілька годин моляться – і немає туалету. Це ненормально. Я не можу робити їх біля кожної могили, але там, де буває багато людей, мінімальні зручності необхідні, – каже раввін.
Не так, як в Умані
- Меджибіж потребує більшої уваги, ніж інші місця, оскільки саме тут похований засновник хасидизму Баал Шем Тов, – каже Ісраель Мейр. – Приїздять паломники, їм потрібно десь спати, чимось харчуватись.
Наразі у будиночках для паломників одночасно можна розмістити 150 осіб. У планах – відкриття готелю, де зможуть жити ще сто людей.
- Тут більше й непотрібно, – запевняє раввін. – Він (Баал Шем Тов – прим. авт.) не залишив заповіту, що після його смерті потрібно навідувати його могилу. А воля того, що в Умані, була така – на Новий рік обов’язково потрібно бути в нього. Тому всі їдуть туди. Не те що він більше чи менше за значимістю, а просто там був такий заповіт: хто хоче жити добре, мусить бути в мене. Всі бояться і їдуть, – сміється раввин.
Масового паломництва до Меджибожа у святкові дні немає.
- Бути в Умані на Новий рік дуже тяжко. Тридцять тисяч людей – і всі на клаптику землі, як сардини в банці. Є такі хазяї, що за місце на ліжку беруть 700 доларів, дорожче ніж квиток сюди! Це жах, – розповідає раввін. – Слава Богу, тут такого немає. Я не хочу, щоб паломники знімали квартири в місцевих, ходили по людях. В Умані дуже багато хуліганів – і наша молодь, і місцеві – і через це стається багато поганих речей. Я не хочу, щоб тут було так само. Нехай не буде ніяких контактів і буде спокійно.
Аби не заважали
Говорячи, раввін зітхає. Проблем вистачає – у «копійку» влітає оренда землі, оформлення необхідних документів, облаштування і ремонт синагог. Є складнощі й з місцевою владою. А от байдужість з боку чиновників громаду не бентежить.
- Якщо чесно, нам так навіть краще. Кожен займається своє справою. Аби не заважали, – каже раввін.
Наразі у містечку є чотири синагоги. Дві діючі, ще в одній завершується ремонт. А від четвертої – лише фундамент. На зведення потрібні гроші.
По черзі у Меджибожі живуть єврейські родини, які приїздять з Ізраїлю. З господарством допомагають місцеві. За словами раввіна, наразі найняли майже два десятки людей. В обов’язки працівників входить прання, прибирання, охорона, приготування їжі.
- Наймають людей на кухню. Повар їхній, спостерігає за правильним приготуванням їжі. Запалити газ, наприклад, я не маю права, бо я не єврейка, – каже місцева мешканка.
http://vsim.ua/news/10208416
За тиждень у Меджибожі євреї святкуватимуть Новий рік. Влада вмиває руки
Паломники прибудуть на могилу єврейського праведника Баал Шем Това, який похований у Меджибожі. Летітимуть євреї до Вінниці – наш аеропорт не працює.
Організацією займаються самі. Посадовців «не запрошують», та й ті не дуже хочуть співпрацювати – мовляв, зиску ніякого
- Думали наші люди в Меджибожі, що щось на паломниках зароблять. Нічого подібного! Вони везуть з собою їжу, готують її по-особливому, тут нічого не купують, – каже начальник відділу організації роботи туристично-курортної галузі та охорони культурної спадщини обласного управління культури, туризму і курортів Андрій Кудлай.
Летять, але не до нас
- Люди їдуть самі по собі. Як буде цього року – ніхто не знає. Будуть прилітати на Київ, чи на Вінницю. Але не до нас – аеропорт стоїть. Та й щоб приймати боїнги з міжнародних рейсів, нашому аеропорту потрібно добудувати ще зо триста метрів злітно-посадкової смуги, – розповідає Андрій Кудлай.
На жаль, з керівництвом аеропорту протягом трьох днів нам зв’язатись не вдалось. У вінницькому аеропорту на хасидів вже чекають. Щоправда, рейси будуть не регулярними, а чартерними, за замовленням. Квитки дорогі, але кількість бажаючих відвідати святі місця під час свят не зменшується.
- В ці дні неможливо дістати квитки на літак. Уявіть – на сімдесят тисяч лише п’ять компаній, які літають сюди з Ізраїлю. Квитки коштують скажені гроші – 1200-1500 доларів. Дешевше зараз не знайти, – каже головний равин Хмельницько-Тернопільського регіону Олександр Файнгольд.
В цьому році на осінні свята, за словами равина, до України планують приїхати близько сімдесяти тисяч паломників з Ізраїлю. Зі всього світу це близько ста тисяч паломників. Більшість з них їдуть до Умані, аби там зустріти Рош Ха-Шана, єврейський Новий рік. І майже всі рано чи пізно приїздять до Меджибожу хоча б на день, щоб відвідати могилу великого праведника Баал Шем Това.
Чи витримає Меджибіж таку навалу паломників – питання одне, проте проблем вистачає.
- Сьогодні, на жаль, паломництво ще не набуло організованого характеру. Приїздять люди, живуть у наметових містечках, знімають житло, по 15 людей на квартирі, – розповідає Олександр Файнгольд. – Безумовно, все це не організовано на гідному рівні. Влада намагається якось долучитись, але сказати, що хтось один тримає все під контролем – такого немає. Але – з Божою допомогою, з часом все налагоджується.
Владі туристів не треба
- Цим займається «Хесед-Бешт». Ми до них ніякого відношення не маємо, – розповідає начальник відділу організації роботи туристично-курортної галузі та охорони культурної спадщини обласного управління культури, туризму і курортів Андрій Кудлай. – Та й не так багато їх буде – основна маса людей їде до Умані, де похований внук Баал Шем Това.
– В Умані заробляють ті, хто пускає їх на квартиру, але там знову ж таки потім виникають проблеми – хасидам же не можна працювати в ці дні, навіть мити посуд, виносити сміття.
Як розповідає директор благодійного фонду «Хесед Бешт» Ігор Ратушний, зараз приїздять люди саме хабадської віри, які їдуть помолитись на могилу праведника Баал Шем Това у Меджибіж. Прилітають до Вінниці.
- З організацією, поселенням допомагаємо ми. На жаль, влада не змогла організувати прибуття людей через наш аеропорт. Нашій же владі туристів не треба, – каже Ігор Ратушний. – Умані потрібно, і потім місто весь рік живе за ті гроші, що заробляє під час свят. Я вважаю, що і нашій владі не завадило б зробити там і консультативний пункт, як це робимо ми, і музей.
Посадовці підтверджують – до паломництва відношення не мають. До речі, у Меджибожі, колишньому єврейському містечку наразі залишився лише один єврей – дідусь, якому за вісімдесят років.
- Вони нас не запрошують. Чи буде паломництво – ми не знаємо, нам не повідомляють, – зазначили у відділі культури і туризму Летичівської райдержадміністрації, якій підпорядкований Меджибіж.
- Владу не цікавить організація паломництва до певного часу – поки не було ніяких інцидентів. А чим більша кількість людей в одному місці, тим ймовірніше виникнення якихось непередбачуваних проблем, – каже Олександр Файнгольд. – І я дуже сподіваюсь, що влада це розуміє. В Ізраїлі це усвідомлюють – звідти сюди посилають поліцейських, які слідкують за порядком.
Що потрібно організувати
Одним з пріоритетних завдань, які вбачає равин Олександр Файнгольд, є організація паломництва на високому рівні. Наразі до України прилітають люди з доволі бідних прошарків населення. Більш заможні не їдуть з однієї причини – немає гідного сервісу.
- Так, прибуває багато людей, але ще більша кількість паломників поки не прилітають. Чому – тому що для них не створені умови, – каже равин. – Якби були нормальні умови, сюди могло б прилітати і півмільйона.
Є люди – є й гроші. А отже готелі для розміщення паломників Ще один перспективний напрям діяльності – організація єврейської кухні, де б можна було готувати кошерну їжу. Єврейська община планує створити це в у Хмельницькому. Звідси їжу можна було б доставляти і до Меджибожу.
- Люди, які прилітають, їдять лише привезену кошерну їжу, і нічого іншого. Кошерна їжа – це їжа, приготована відповідно до наших ритуальних релігійних вимог. Наприклад, якщо це м’ясо, то тварина повинна бути зарізана шойхетом, спеціальним різником, – каже Олександр Файнгольд.
Паломництво перспективне
За словами равина, протягом останнього часу кількість паломників стрімко зросла і продовжує збільшуватись. І цьому є кілька причин. Найперше – скасування візового режиму між Ізраїлем і Україною. По-друге, знизилась ціна на авіаквитки. Якщо раніше квиток в обидві сторони коштував 500-600 доларів, то за останній рік ціна впала як мінімум вдвічі. За 190-250 доларів можна злітати туди й назад.
- Але не під час свят. Зараз неможливо дістати квитки на літак. Уявіть – на сімдесят тисяч лише п’ять компаній, які літають сюди з Ізраїлю. Квитки коштують скажені гроші – 1200-1500 доларів. Дешевше зараз не знайти, – каже Олександр Файнгольд.
Попри високу вартість, кількість бажаючих відвідати святі місця під час свят не зменшується. Ще одна причина – потужна популяризація релігійних турів на Україну.
- Україна займає перше місце в світі за кількістю захоронень святих праведників, а Хмельниччина – перше місце в Україні. Це і Меджибіж, і Славута, Шепетівка, Ізяслав, Полонне, – каже равин. – І остання, найголовніша причина – це демографічне зростання. Могили праведників переважно відвідують ортодоксальні євреї. А це сім’ї, в яких як мінімум по 10-12 дітей. І якщо сьогодні тато такої родини літає на могилу праведників, то завтра всі його 12 дітей полетять туди, а післязавтра всі 144 внуки. За рахунок природного приросту кількість паломників щорічно збільшується на 15-20% на рік.
Довідка:
Рош Ха-Шана – єврейський новий рік. В цьому році свято розпочинається 28 вересня з заходом сонця і триває два дні. Хасиди, які представляють одну з гілок іудаїзму, приїжджають до Умані та Меджибожу святкувати Новий Рік.
Засновником хасидизму вважають равина Бешта, інакше Баал Шем Това, який жив у Меджибожі. Він створив власне вчення. Священики в хасидизмі залишилися як посередники між Богом і смертними. Такі люди називалися цадиками. Одним з них і став Нахман з Брацлава, засновник брацлавського хасидизму. Нахман народився в 1772 році в Меджибожі і був внуком того самого засновника віри хасидів Бешта.
- Напередодні свята хочу привітати всіх з єврейським Новим роком. В цей день Всевишній судить всі свої творіння, не лише євреїв. І дуже важливо підбити баланс наших справ, зробити його максимальним в бік добра. Дай Бог, щоб всі ми на цьому суді вийшли виправданими, записаними в книгу життя на гарний і солодкий рік, – каже равин Олександр Файнгольд.
http://vsim.ua/news/10206777
Вбивство в Меджибожі
21 серпня близько 00.30 години в селі міського типу Меджибіж по вулиці Маяковського 22-річний житель м. Хмельницького, перебуваючи в стані алкогольного сп’яніння, в ході суперечки, на ґрунті раптово виниклих неприязних відносин, наніс численні удари руками та ногами 35-річному місцевому жителю. Останній помер до приїзду швидкої.

